I tak dziergałam, prułam, dziergałam... Aż w końcu z jednego wielkiego kosza wyszło kilka mniejszych ;) Niestety okazało się, że Zpagetti nie jest najlepszym rozwiązaniem na duży kosz.
Co w koszykach będę przechowywała? Ano pewnie ze dwa dostanie się Frankowi, coby miał gdzie trzymać swój dobytek w postaci grzechotek i innych dziecięcych drobiazgów. A w pozostałe ja zapakuję włóczki :)
Ale nie poddałam się :) W niedługim czasie zaopatrzę się w odpowiednią ilość sznurka i dalej będę walczyła o duży kosz :)
Szydełkowe misiaki, które widzicie na zdjęciu powyżej są prezentem dla Franka od Kasi z bloga Moja Fantazja i w rzeczywistości są jeszcze piękniejsze niż na fotografii.
Pozdrawiam Was ciepło!
Ewela

